piątek, 31 stycznia 2014

Prolog

** Jest rok 2013.Akcja początkowo toczy się w Phoenix**

-Czas na mnie...-Powiedziałam puszczając moją ciocię.
-Dbaj o siebie skarbie.Pamiętaj że zawsze możesz do nas wrócić.
-Dobrze Sophie.Kocham cię-Powiedziałam po czym ostatni raz jej pomachałam i już byłam na pokładzie samolotu do Londynu.Może zacznę od początku?
Na imię mam Bella.Mam szesnaście lat.Pochodzę z Wolverhampton ale aktualnie mieszkałam w Phoenix.Dziesięć lat temu mi rodzice wzięli rozwód a ja wraz z tatą wyjechałam do siostry mojego ojca-Sophie.Ciocia Sophie ma 29-lata i każe mi na siebie mówić po imieniu bo uważa że nie jest aż tak bardzo ode mnie starsza żeby mówiła jej ciocia.Sophie mieszka w Phoenix od  11 lat.Była dla mnie jak siostra której nie mam.
Dziś musiałyśmy się pożegnać gdyż wracam do Wolverhampton.A powód ku temu jest tylko jeden bo nienawidzę Wolverhampton z całego serca...
Wszystko przypomina mi ojca.Mój tata umarł cztery miesiące temu na zawał.Gdy mama zjawiła się na pogrzebie powiedziała że mogę wrócić w każdej chwili.Na początku nawet o tym nie myślałam ale potem dała mi się we znaki tęsknota za ojcem.Tak szczerze to nie chcę tam wracać.Nienawidzę tego miejsca...Za to Phoenix uwielbiam! Kocham je za słońce,za upał,za żywotność bijącą od tego miasta i za tępo w jakim się rozwija.W Wolverhampton to właśnie słońca będzie mi brakować najbardziej.Jako że mamy zimę tam będzie śnieg.To właśnie przed tym "uciekłam" z tatą gdy miałam sześć lat.Mój tata uciekł ale ja w Wolverhampton musiałam spędzać bite cztery tygodnie każdego lata.Wreszcie jako 11-latka zbuntowałam się i od pięciu lat przestałam tam jeździć.Jednak zgodziłam się tam wrócić...
W Phoenix nie miałam zbyt wielu przyjaciół.Jedynie Alex'a który jest moim przyjacielem od przedszkola.Alex  nie chciał aby wyjeżdżała bo to mogłoby zniszczyć naszą przyjaźń ale ja musiałam...
Obiecałam mu że będziemy pisać i gadać przez kamerkę.
Nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć.Wreszcie zobaczę mojego brata.Nie widziałam go sześć lat.A teraz zapewne zapytacie dlaczego nie było go na pogrzebie? Otóż Liam jest w zespole.Nie jakimś tam garażowym co gra tylko dla swoich mam.Liam jest w One Direction.Miał trasę koncertową i nie mogli jej przerwać.
   Zajęłam swoje miejsce po czym zapięłam pasy.Siedziałam przy oknie więc mogłam obserwować oddalające się wieczne słońce.I tak właśnie o to opuszczam moją ukochaną Dolinę Słońca*...
____________________________________________
Hejka! I jak wam podoba się prolog?Mam nadzieję że ktoś skomentuje.Rozdział pierwszy powinien pojawić się już jutro.Tak więc pozdrawiam i do następnego!

Dolina Słońca-Phoenix

1 komentarz: